Koniec z mitem koksa: Dlaczego szejker to nie wszystko?

Hej Przyjacielu! Skoro już zmieniamy Twój salon w świątynię sportu, pogadajmy o paliwie. Bo wiesz, trening bez jedzenia jest jak próba odpalenia auta bez benzyny – niby świetnie prezentujesz się za kółkiem, ale nigdzie nie pojedziesz. Zapomnij o micie kulturysty z wielkim szejkerem pełnym chemicznego proszku. Twoje mięśnie nie potrzebują drogich odżywek, żeby być sprawne i twarde. Prawdziwa moc drzemie w Twojej lodówce!

Białkowi agenci: Jak przemycić moc do zwykłego talerza?

Zamiast szejków, przemycaj białko w zwykłym obiedzie. Twaróg to Twój król, strączki to Twoi lojalni rycerze, a jajka? Jajka są dobre na wszystko – to najdoskonalsze źródło budulca. Wrzuć garść orzechów do sałatki, soczewicę do sosu do makaronu albo jogurt grecki do dipu. To proste zmiany, które sprawią, że Twoje ciało będzie miało z czego budować tę nową, boską formę. Nie bój się fasoli – ona ma w sobie tyle siły, że Twoje bicepsy same zaczną dziękować!

Geometria posiłku: Twoja dłoń to najlepsza waga świata

Nie masz czasu na wagę kuchenną? Ja też nie! Używaj własnej dłoni. Porcja białka powinna być wielkości Twojej dłoni (bez palców!), a węglowodany – wielkości pięści. To prosta metoda, żeby nie „niedokarmić” swojego potencjału. Pamiętaj, odpowiedni rozmiar ma znaczenie… zwłaszcza na talerzu, gdy w grę wchodzi Twoja regeneracja! Jeśli Twoja porcja będzie za mała, trening pójdzie na marne, a jeśli za duża – kanapa w salonie przyciągnie Cię mocniej niż hantle z butelek.

Nie więdnij jak kwiatek: Woda to Twoje „być albo nie być”

Pij wodę! Gdy o niej zapominasz, Twój glikogen (paliwo dla mięśni) znika, a Ty czujesz się ciężki i bezsilny. Mięśnie bez wody więdną i tracą objętość. A przecież chcemy, żeby wszystko było jędrne, twarde i uniesione, prawda? Dobrze nawodniony mięsień to taki, który „pcha” skórę od środka, dając ten zdrowy, napięty wygląd.

Czym ryzykujesz? Gorzka prawda o olewaniu diety

Jeśli zignorujesz te rady, Twoje mięśnie zamiast rosnąć, zaczną się „zjadać” nawzajem, a Ty będziesz mieć tyle energii, co rozładowany pilot do telewizora. Grozi Ci efekt „skinny fat” – będziesz szczupły, ale wiotki jak mokry ręcznik, a Twoja metamorfoza utknie w martwym punkcie. Działaj sprytnie i karm swoje ciało z głową!